The Future Belongs to Experiences

Dlaczego po 20 latach organizowania wydarzeń zrozumiałam, że nigdy nie chodziło o wydarzenia?

Przez wiele lat byłam przekonana, że zajmuję się organizacją wydarzeń. Kreacją, planami, budżetami, produkcją.
Przez dziewięć lat współtworzyłam konkurs fotograficzny dla młodych talentów. Każda edycja oznaczała miesiące przygotowań, od budowania partnerstw, przez wybór jury, po organizację wystaw i finałowej gali. Miałam szczęście współpracować z wybitnymi fotografami, kuratorami i artystami. Wśród nich byli między innymi Ryszard Horowitz, Chris Niedenthal, Alexi Lubomirski czy Sandro Miller. Z zewnątrz wyglądało to jak dobrze zorganizowany projekt.
Dzisiaj wiem, że to nie była najważniejsza część tej historii. Po latach nie pamiętam scenografii.
Nie pamiętam dokładnego programu. Nie pamiętam kolejności wystąpień.
Pamiętam ludzi. Pamiętam rozmowy.
Pamiętam momenty, których nie było w scenariuszu.

Kilka lat temu, szukając kolejnej wystawy do programu konkursu, trafiłam do galerii Leica.
Na ścianach wisiały fotografie Sandro Millera z cyklu Malkovich, Malkovich, Malkovich.
Po spotkaniu autorskim poprosiłam właściciela galerii o kilka minut rozmowy z Sandro.

NTHY Agency Blog

Nie miał czasu. Cały dzień był wypełniony wywiadami. A jednak następnego dnia udało się spotkać. Poszłam z jednym pomysłem. Zaprosić go do jury konkursu i zaproponować stworzenie wyjątkowego projektu specjalnie dla marki prasowej. Rozmowa trwała kilkadziesiąt minut.
Od jednego pomysłu przeszliśmy do kolejnego. Padło nazwisko Jana Pawła II. Później Chopin.
Po ponad roku pracy powstała sesja Johna Malkovicha inspirowana tymi ikonami.
To była jedna z tych historii, które z pozoru wydają się niemożliwe.
A jednak wydarzyły się naprawdę.
Dzisiaj, patrząc na nią z perspektywy czasu, myślę, że nie była efektem perfekcyjnie przygotowanego harmonogramu. Była efektem spotkania. Rozmowy. Ciekawości.
I odwagi, żeby powiedzieć na głos: „Mam pewien pomysł…”

Kilka lat później zaczęłam zadawać sobie jedno pytanie.

Co właściwie ludzie zabierają ze sobą po zakończeniu wydarzenia?

Pogram? Prelekcje? Zdjęcia?
A może…
jedną rozmowę, która zmienia kierunek ich życia.
Nieprzypadkowo naukowcy z Uniwersytetu Harvarda, prowadzący Harvard Study of Adult Development – najdłuższe badanie nad jakością życia człowieka – doszli do zaskakująco prostego wniosku.
Największy wpływ na nasze zdrowie, poczucie szczęścia i długość życia mają relacje z innymi ludźmi.
Nie pieniądze.
Nie sukces zawodowy.
Nie prestiż.
Robert Waldinger, który od lat kieruje badaniem, podsumował je jednym zdaniem:
„Good relationships keep us happier and healthier. Period.”
To zdanie zostało ze mną na długo.
Bo nagle okazało się, że największą wartością XXI wieku nie jest informacja.
Są nią relacje.
Paradoks naszych czasów polega na tym, że nigdy wcześniej nie byliśmy ze sobą tak połączeni.
Pracujemy zdalnie.
Spotykamy się online.
Rozmawiamy przez komunikatory.
Sztuczna inteligencja odpowiada na pytania szybciej, niż zdążymy je zadać.
A jednak coraz częściej mówi się o samotności.
Nie tej wynikającej z fizycznej izolacji.
Tej, która pojawia się mimo setek kontaktów i nieustannej komunikacji.
W 2023 roku amerykański Surgeon General opublikował raport, w którym samotność została nazwana jednym z największych wyzwań zdrowia publicznego naszych czasów. Jej wpływ na zdrowie porównano do skutków palenia około piętnastu papierosów dziennie.
To mocne słowa.
Ale jeszcze ważniejsze jest pytanie:

Co możemy z tym zrobić?

Kilka lat temu przeczytałam text, który wraca do mnie do dziś.

„Jako ludzie mamy tendencję do zamykania się w swoich własnych bańkach zainteresowań i preferencji. Tak naprawdę jednak tylko otwartość na nowe i inne daje nam dostęp do świata i jego różnorodności.”

To właśnie wydarzyło się wtedy w galerii Leica.
Gdybym nie weszła na tę wystawę.
Nie podeszła po spotkaniu.
Nie poprosiła o rozmowę.
Nie wypowiedziała swojego pomysłu na głos.
Ta historia nigdy by się nie wydarzyła.
Być może właśnie dlatego coraz mniej wierzę w przypadek.
Coraz bardziej wierzę w dobrze zaprojektowane spotkania.
Przez lata nauczyliśmy się mierzyć sukces wydarzeń liczbami.
Frekwencją.
Liczbą sprzedanych biletów.
Zasięgami.
Publikacjami.
To ważne wskaźniki.
Ale coraz częściej myślę, że zadajemy niewłaściwe pytania.

Może zamiast pytać:
Ile osób przyszło?

powinniśmy zapytać:
Ile nowych relacji powstało?

Ile osób wróciło do domu z nową perspektywą?
Ile projektów rozpoczęło się właśnie tutaj?
Bo jeśli po zakończeniu wydarzenia nic się nie zmienia, trudno mówić o jego realnym wpływie.
Coraz częściej mówi się o Experience Economy – gospodarce doświadczeń.
Już ponad dwadzieścia lat temu Joseph Pine i James Gilmore zauważyli, że ludzie coraz rzadziej kupują produkty.
Kupują emocje.
Historie.
Wspomnienia.
Dzisiaj ta idea wydaje się jeszcze bardziej aktualna.
Ale myślę, że można pójść o krok dalej.
Najcenniejszym doświadczeniem nie jest to, które kończy się wzruszeniem.
Najcenniejsze jest to, które staje się początkiem relacji.
Kiedy mówimy o zrównoważonym rozwoju, najczęściej myślimy o materiałach z recyklingu, ograniczaniu plastiku czy śladzie węglowym.
To ważne.
Ale odpowiedzialne projektowanie zaczyna się dużo wcześniej.
Od pytania:

Czy to wydarzenie naprawdę jest potrzebne?

Czy wnosi wartość do miasta?
Czy wspiera lokalną społeczność?
Czy tworzy partnerstwa?
Czy inspiruje ludzi do działania jeszcze długo po jego zakończeniu?
Najbardziej zrównoważone projekty to te, których efekty pozostają z uczestnikami przez lata.
Dzisiaj, tworząc NTHY, coraz rzadziej myślę o organizowaniu wydarzeń.
Myślę o projektowaniu przestrzeni, w których mogą wydarzyć się rzeczy ważne.
Takich, w których przedsiębiorca poznaje artystę.
Miasto rozmawia z mieszkańcami.
Ludzie z różnych krajów odkrywają, że więcej ich łączy, niż dzieli.
Bo być może właśnie to będzie największym luksusem najbliższych lat.
Nie dostęp do informacji.
Nie kolejna technologia.
Nie sztuczna inteligencja.
Tylko możliwość usiąść przy jednym stole z ludźmi, których algorytm nigdy by nam nie pokazał.
I rozpocząć rozmowę, która stanie się początkiem czegoś większego.

„Przyszłość jest naturalną konsekwencją tego, co robimy dziś.”

Dlatego wierzę, że przyszłość nie należy do tych, którzy organizują najwięcej wydarzeń.
Przyszłość należy do tych, którzy potrafią tworzyć doświadczenia.
Doświadczenia, które budują zaufanie.
Łączą ludzi.
Inspirują do działania.
I zostają z nami na długo po tym, gdy zgaśnie światło, a sala opustoszeje.

 

Agnes Krzeminska-Knap
Founder | NTHY – Creative Agency Hub
We don’t just create events.
We create experiences people remember.

Przewijanie do góry